Głównej zawartości

Komunikat alertu

Serwis zsms.poznan.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.

Elżbieta Madalińska – absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - doktor nauk humanistycznych

 

Rok 2014 ogłoszony został (między innymi) Rokiem Czytelnictwa. Czy uczniowie ZSMS należą do tej części społeczeństwa (40%), która lubi kontakt z szeleszczącymi kartkami (i oczywiście z treściami na nich zawartymi)?
Jestem przekonana, że z naszym czytelnictwem nie jest tak źle. Młodzież czyta, ale niekoniecznie lektury. Wielokrotnie przechadzając się po szkolnym korytarzu, można zobaczyć sportowców z książką w ręku. Młodzież czyta kryminały, literaturę fantasy, powieści biograficzne.

W wielu kwestiach dotyczących aktualnej literatury są lepsi ode mnie. Mimo moich ogromnych starań, nie nadążam za nimi. Mam jednak pośród swoich wychowanków i takich, którzy mobilizują mnie do poznawania różnych treści, sami przynoszą mi książki i potem dzielimy się refleksjami. Aktualnie leży u mnie na półce Paweł Majka i jego „Dzielnica Obiecana”. Niestety, jeszcze nie zaczęłam tej pozycji czytać. Osobiście uważam, że bardzo dobrze, iż Ministerstwo pomyślało o tym, by zachęcić ludzi do czytania i nazwało ten rok ROKIEM CZYTELNICTWA. W naszej szkole rozpoczął się projekt związany z tą akcją. Próbuję uczyć młodzież czytania i myślenia, a nie bezmyślnego odtwarzania faktów. Przygotowujemy cytaty związane z różnymi motywami. Od października działa półka z książkami do wypożyczania. Czeka nas jeszcze konkurs na najlepszy strój bohatera książkowego. Dla mnie najistotniejsze jest to, by czytanie sprawiało radość. Nasza młodzież nie ma dużo wolnego czasu, cieszę się, kiedy widzę, że coś czytają lub słyszę, iż rozmawiają o książkach. Kiedy ludzie pytają mnie o książki wielokrotnie cytuję słowa Williama Somerseta Maughama „Przyzwyczaić się do czytania książek - to zbudować sobie schron przed większością przykrości życia codziennego”. Uważam, że te słowa są genialne i życzę wszystkim, by zbudowali sobie taki schron.

 

Po jaką literaturę Pani sięga?
Hm… trudne pytanie. Wszystko zależy od mojego nastroju i potrzeb. Aktualnie sporo czasu poświęcam na książki metodyczne, ponieważ bardzo mi zależy, aby jak najlepiej przygotować swoich uczniów do matury ustnej. Kiedy jestem tym zmęczona, czytam coś dla rozrywki np.: aktualnie Grocholi „ Hudson mamy problem”. Gdy mam ochotę na chwilę refleksji zasiadam do Tischnera. Nigdy też nie czytam jednej książki, zawsze dwie lub trzy.

 

Ile godzin tygodniowo poświęca Pani na czytanie (wg danych pochodzących z NOP World Culture Score Index przeciętny Polak czyta 6 godzin i 30 minut tygodniowo, którym to wynikiem plasujemy się na 13. pozycji wśród badanych krajów z całego świata)?
Ja chyba dwa razy więcej czasu poświęcam na czytanie prac uczniów: sprawdziany, wypracowania, kartkówki, charakterystyki, natomiast jeśli chodzi o czytanie dla przyjemności, jest tego znacznie mniej w tygodniu pracy. Najwięcej czytam w czasie ferii i letnich wakacji.

 

Jak ocenia Pani zmiany dotyczące matury z języka polskiego obowiązujące od 2015 r.? Czy będzie ona trudniejsza?
Nie zazdroszczę aktualnym trzecioklasistom, ale ogólnie cieszę się, że nastąpiła zmiana. Dotychczasowa matura ustna (realizowana do 2014r.) miała dobry zamysł, ale niestety, tylko pierwsze prezentacje były interesujące. Potem długo trzeba było szukać „perełek”. Matura ustna 2015 będzie wymagała od młodego człowieka określonej wiedzy i logicznego myślenia. To dobry pomysł. Gdyby udało się nam tak prowadzić lekcje jak proponował prof. Bortnowski: „uczeń na lekcji powinien być jak zawodnik, musi się zmęczyć”, to efekty naszej pracy byłyby dużo lepsze i przynosiły większą satysfakcję zarówno uczniom jak i nauczycielom. Jestem przekonana, że Ci, którzy czytają książki, na pewno sobie poradzą. Wstyd mi za młodzież, która się szczyci, że ma zdaną maturę, a na temat podstawowych pozycji z kanonu nie potrafi nic powiedzieć. Chciałabym, aby stwierdzenie „matura to bzdura”, zniknęło z naszego słownika.

 

Co jeszcze znajduje się w kręgu Pani zainteresowań?
Bardzo lubię wyjeżdżać w góry. Ich ogrom, tajemniczość i piękno wzbudzają we mnie stały zachwyt. Im jestem wyżej, tym bliżej sięgam „nieba”.
Powoli dojrzewam do poezji. Norwid kiedyś napisał: „Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie. Dwie tylko: poezja i dobroć… i nic więcej”. Właśnie to o czym coraz części się mówi, że nie ma jednej jedynej interpretacji tekstu lirycznego. zachwyca mnie… Wiersze to swego rodzaju światło na drodze, nie likwiduje ono mroku, nie niszczy tajemnicy, ale jest i to się liczy. Chętnie sięgam po Szymborską czy ks. Szymika. Intryguje mnie poezja Jana Pawła II, właśnie dlatego, że jest trudna i nieodkryta a Jego Tryptyk to dla mnie dzieło genialne.
Lubię też obejrzeć dobry film. Niekoniecznie zagraniczny. Uważam, że w Polsce też mamy coraz lepsze kino i reżyserów, którzy wiedzą co naprawdę chcą nam pokazać.
Od czasu do czasu, dzięki temu, że mam dzieci, słucham też muzyki hip-hopowej i muszę przyznać, że niektóre utwory bardzo mi się podobają. Zaznaczam, że nie toleruję wulgaryzmów. Gdyby komuś na maturze ustnej przyszło do głowy wykorzystać, jako tekst kultury, piosenki Lukstorpedy, to również je znam.

 

Jest Pani jedynym nauczycielem w ZSMS, który posiada naukowy tytuł doktora. Czego dotyczyła praca doktorska? Jakie badania Pani przeprowadziła i jakie wnioski udało się z nich wysnuć?
Jestem jedynym nauczycielem z tytułem doktora, jednak w naszej szkole mamy trenerów, którzy również posiadają taki tytuł. Moja praca dotyczyła interpretacji tekstu literackiego. Pisałam o tym, w jaki sposób młodzież odpowiada na pytania odnośnie wybranego tekstu. Czy ich odpowiedzi są takie same, czy nie, jeśli nie, to dlaczego? Co ma na to wpływ? Okazało się, że młodzi ludzie odpowiadają różnie i nie jest to wcale związane z rodzajem podręcznika z jakiego korzystają, ale z osobą nauczyciela i jego sposobem prowadzenia zajęć. Moje badania trwały kilka lat, przebadałam wielu uczniów w różnych szkołach i wynik był ten sam.
Uczniowie nie potrafią także odczytywać tekstów kontekstowo, nie wykazują się logicznym myśleniem. Czasami żałuję, że nie korzystamy z naszego mózgu tak chętnie jak z komputera, nie wykorzystujemy możliwości jakie stwarza nam rozum. Nie łączymy faktów, nie kojarzymy motywów, uczymy się po to, żeby zapomnieć NIESTETY ...

 

Co daje Pani najwięcej satysfakcji w pracy nauczycielskiej?
Od siódmej klasy szkoły podstawowej chciałam być nauczycielem języka polskiego. Robię więc to, co naprawdę lubię i o czym zawsze marzyłam. Odczuwam ogromną satysfakcję, kiedy uczniowie dobrze zdają egzaminy gimnazjalne czy maturę i mówią wtedy, że warto było tak „cierpieć” na polskim. Jest mi bardzo miło, kiedy uczniowie mnie odwiedzają, zatrzymują się na ulicy i opowiadają o swoich losach, zawiadamiają o ślubach, czy przysyłają życzenia z okazji Dnia Nauczyciela lub świąt. Wtedy człowiek czuje, że to jest jego miejsce na ziemi i nie zmarnowało się swojego życia, dając cząstkę siebie innym.

 

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Sławomira Marczyńska

 

 

 

 

Artykuł pochodzi z gazetki szkolnej "ZSMS News" Nr 6, GRUDZIEŃ 2014 r.

"ZSMS News" nr 6, GRUDZIEŃ 2014 r. (3,7 MB 450dpi - wersja do druku)