Drukuj
Odsłony: 4748

MAŁGORZATA HABIERA
Mistrzyni i trenerka mistrzyń
Trenerka pływania synchronicznego

 

Sławomira Marczyńska: Kto i kiedy połączył pływanie i nurkowanie z tańcem i gimnastyką?
Małgorzata Habiera: Samo pływanie synchroniczne wywodzi się z pływania ornamentacyjnego, zwanego też artystycznym i na początku pływali tylko sami mężczyźni, bo kobietom w XIX w. nie wolno było pokazywać więcej „gołego ciała” niż kostki nóg. I pierwsze próby obrazków na wodzie miały miejsce podczas pływackich zawodów wojskowych w ramach uświetniania takich imprez. Współczesne pływanie synchroniczne w rytm muzyki zaprezentowały kobiety w latach 30 –tych XX w. w Stanach Zjednoczonych.

 

A kto rozpowszechnił tę dyscyplinę sportową w Polsce?
W Polsce w latach 50 –tych i 60-tych poprzedniego wieku zajmowali się tą dyscypliną sportu trenerzy pływania, m. in. Kurt Zombek z Zabrza. Jednak największą propagatorką była pani Bożena Niewitecka z Poznania, która połączyła zawodniczki pływania sportowego i gimnastyki artystycznej i stworzyła pierwszą profesjonalną grupę pływania synchronicznego. - Z jakiego miasta pochodzi najwięcej reprezentantek Polski i mistrzyń Polski? Można śmiało powiedzieć, że Poznań jest kuźnią mistrzyń w tej dyscyplinie sportowej.

 

Czy Pani również trenowała pływanie synchroniczne?
Tak, również byłam zawodniczką.

 

Jakimi sukcesami może się Pani poszczycić?
Byłam kilkukrotną Mistrzynią Polski we wszystkich konkurencjach, ale najbardziej cieszę się z brązowego medalu na Pucharze Europy w Liege w 1992r. w klasyfikacji drużynowej.

 

To jak to się stało, że trafiła Pani do pływania synchronicznego?
Od dziecka uwielbiałam taniec i gimnastykę, dlatego trafiłam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, gdzie uprawiałam gimnastykę artystyczną i jednocześnie miałam zajęcia na basenie. Bardzo często też oglądałam pływanie synchroniczne w telewizji. Kiedy wspomniana wcześniej Bożena Niewitecka robiła nabór do nowej sekcji pływania synchronicznego w mojej szkole, nie zawahałam się ani chwili, żeby się przyłączyć.

 

Łatwiej czy trudniej być trenerką własnego dziecka?
Zdecydowanie trudniej, ponieważ od własnego dziecka się więcej wymaga i trudniej o obiektywizm w jedną i drugą stronę. Ale najtrudniejsze jest chyba to, że inne dzieci jeżdżą często na zawody z mamą, a moje dziecko ... z trenerką :-).

 

Proszę opowiedzieć o sukcesach Oli, gdyż wiem, że ostatnio wspaniale radzi sobie na basenie.
Ola jest bardzo utalentowana, ma dużo pozytywnych cech, którymi powinna się charakteryzować pływaczka synchroniczna. Do jej największych sukcesów należą: zdobycie Mistrzostwa Polski w kategorii juniorek młodszych i 1. miejsce w konkurencji solo na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w 2013r. Poza tym była też 14 w solo na nieoficjalnych Mistrzostwach Świata w Andorze, gdzie rywalizowała z zawodniczkami o rok starszymi.

 

A z którą zawodniczką odnosiła Pani, jako trenerka, największe sukcesy?
Trudno wyróżnić tą jedną jedyną zawodniczkę. Największe sukcesy odnosiłam z całą grupą roczników 1988-1991, która już w większości nie trenuje, ale jeszcze niektóre zostały i uczą kunsztu młodsze synchronki. Wśród nich mogę wymienić absolwentki naszej szkoły: Anię Klimaszyk, Emilię Szczepaniak, Olgę Rusinek, Sandrę Kaczmarek i in.

 

Czy myśli Pani, że Ola ma szansę wystąpić na igrzyskach olimpijskich?
Myślę, że to jest cel każdego sportowca, który uprawia olimpijską dyscyplinę sportu.

 

Życzę Oli wspaniałej kariery sportowej, a Pani wielu trenerskich sukcesów i bardzo dziękuję za udzielenie wywiadu.

Sławomira Marczyńska

 

Artykuł pochodzi z gazetki szkolnej "ZSMS News" Nr 3/03.2014 r.