Głównej zawartości

Komunikat alertu

Serwis zsms.poznan.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie.

  Od 14-18 maja 2019 roku odbywał się w naszym mieście „Poznań Poetów”, którego kuratorem był
prof. Piotr Śliwiński (UAM).

  To wyjątkowe wydarzenie naukowo-literackie otwiera horyzonty wielu młodym ludziom. Spotkania artystów, dyskusje i wystawy udowadniają, że chociaż świat się zmienia, media rozwijają, to czytelnicy zawsze są i będą. Najlepszym tego przykładem
są tegoroczni absolwenci, którzy uczestniczyli w spotkaniu autorskim z Markiem Bińczykiem, Dorotą Masłowską i Andrzejem Stasiukiem. Licealiści mieli okazję poznać ich teksty tak naprawdę dopiero w klasie III, dla jednych jest to proza dziwna,
dla innych fascynująca. Nie zmienia to jednak faktu, że warto, na żywo zobaczyć twórców i posłuchać ich wypowiedzi.

  Dorota Masłowska mówiła o swojej fascynacji językiem, o tym, że jego wartość leży w intensywności wypowiedzi. Zauważyła, że kiedy do ludzi mówi się szczerze, oni nie rozumieją. Autorka „Wojny polsko-ruskiej” twierdzi, że „jeżeli my nie wybieramy języka, to on wybiera nas”. Aktualnie panują rządy języka byle jakiego, językowe pustostany. Język nie jest już rzeźbiony. Pozostali twórcy mówili o bohaterach Masłowskiej, iż są samotni, z czym pisarka się zgodziła, bo chociaż „oni dużo mówią,
to tak naprawdę chcą zakrzyczeć własną pustkę”.

  Marek Bieńczyk twierdzi, że jego dzieła to stonowany proces obserwacji. Jego teksty są o ciszy, jest w nich przejrzysta forma
i rytm, który jest bardzo ważny. Swoją twórczość porównuje do samolotu zanurzającego się chmury… nigdy do końca nie wie,
co zobaczy poza nimi, słowa wyłaniają się z mgieł. Bieńczyk nie należy do twórców znanych, niska jest popularność jego dzieł. Jednak jest w nich to coś…

  Andrzej Stasiuk natomiast żyje w oddali od ludzi. Rzadko ich widuje i słyszy, dlatego w swoich tekstach lubi „gadać”- wpływać na wyobraźnie odbiorców. Ceni szczegółowość i stara się zachować balast pomiędzy tym o czym pisze, a tym co go otacza.

  Najbardziej cenne dla młodych słuchaczy okazały się momenty, kiedy autorzy czytali fragmenty swoich utworów. Kiedy można było zobaczyć stres w ich oczach i usłyszeć drżenie głosu. Maturzystom poprawiło to nastrój, bo jak sami stwierdzili „ wielcy pisarze, a też się denerwują…i to czytając własne utwory”.

SPORTOWCY TAKŻE LUBIĄ LITERATURĘ…I KTO POWIEDZIAŁ, ŻE NASZA SZKOŁA JEST TYLKO DLA SPORTOWCÓW…NASZE LICEUM JEST DLA TYCH, KTÓRZY JEŚLI CHCĄ , MOGĄ ROZSZERZAĆ SWOJE HORYZONTY NA KAŻDYM POLU… TAKŻE LITERACKIM.

Elżbieta Madalińska

⇒⇒⇒ GALERIA ⇐⇐⇐